Bakteria New Delhi mutuje w polskich szpitalach. Czy winne są kiepskie warunki sanitarne?

Informacje

Rośnie liczba osób zakażonych szpitalną bakterią New Delhi. Nie działa na nią żaden, znany dotąd lek. Czym objawia się choroba?

Polskie szpitale mają kolejny problem, nie jest to brak personalu czy specjalistycznego sprzętu, tylko panująca w nich epidemia. Klebsiella pneumoniae, popularnie zwana bakterią New Delhi, szaleje w polskich szpitalach od początku 2017 roki, jednakże jak dotąd nikt nie podjął żadnych działań, aby ją usunąć. Według ekspertów do spraw epidemiologicznych, ognisk zakażeń nie da się usunąć bez współpracy samych szpitali. Największą liczbę zarażonych zanotowano w województwach: pomorskim, mazowieckim, podlaskim i warmińsko-mazurskim, jednak problem za chwilę dotyczyć może całego kraju.

Z samą bakterią człowiek do czynienia może mieć na co dzień, prawdziwe zagrożenie stwarza ona bowiem dopiero w momencie osłabienia naszego układu autoimmunologicznego. Z tego powodu, największą liczbę zakażeń notuje się właśnie w szpitalach. Szczególnie narażeni są tam pacjenci na oddziałach onkologicznych, pooperacyjnych czy też na pediatrii. Do zakażenia może dojść praktycznie w każdy sposób – drogą pokarmową, kropelkową czy nawet dotykając zakażonych powierzchni. Niestety, kiepskie warunki sanitarne panujące w naszych szpitalach sprzyjają namnażaniu się bakterii New Delhi. Nieodpowiednia dezynfekcja sal i szpitalnych korytarzy, a nawet sprzętów medycznych i łóżek sprawiają, że liczba osób zarażonych stale rośnie.

Klebsiella pneumoniae nie tylko ma się świetnie, a nawet zaczyna się mutować. Jak szacują szpitale, już teraz jest ona w pełni antybiotykoodporna. Pierwsze objawy zarażenia się bakterią New Delhi nie muszą być groźne. Napady kaszlu, dreszcze, gorączka są typowymi objawami przeziębienia. Niedługo potem dochodzą do nich jednak ból w klatce piersiowej, ból mięśni i stawów, ropna wydzielina, a nawet krew w płucach. Oprócz tego zmutowana bakteria prowadzić może do zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych, infekcji pęcherza moczowego oraz zapalenia płuc, skłonnego do dalszych powikłań. W Europie zanotowano także kilka przypadków wystąpienia u chorych sepsy, która jak wiadomo, bardzo często doprowadza do zgonu.

Bakteria po raz pierwszy w Polsce pojawiła się w 2012 roku przywieziona przez misjonarza z Tanzanii. Pierwszym powikłaniem, jakie powodowała, było zakażenie układu moczowego, jednakże w ciągu tych kilku lat nie najlepsze warunki panujące w polskich szpitalach, dały jej szansę na zmutowanie się. Klebsiella pneumoniae swoją antybiotykoodporność zawdzięcza produkcji specjalnego enzymu, który jest w stanie unieszkodliwić każdy lek. O narastającej liczbie zakażonych chorych, przebywających w polskich szpitalach, jako pierwszy mówił w 2017 roku Rzecznik Praw Dziecka. Marek Michalak apelował do dyrekcji wszystkich szpitali, a nawet samego Ministra Zdrowia o gwałtowne zaostrzenie zasad sanitarnych. Według przeprowadzonych przez niego badań źródłem rosnącej liczby zakażeń jest personel medyczny, nieprzestrzegający szpitalnego rygoru dotyczącego dezynfekcji. Jak dotąd ani Ministerstwo Zdrowia, ani inne służby, zajmujące się epidemią bakterii New Delhi, nie wydały żadnego oświadczenia dotyczącego kroków podjętych w celu usunięcia ognisk zakażeń w polskich szpitalach.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o